Baner - Życiowa sprawa ubezwłasnowolnienia Baner - Życiowa sprawa ubezwłasnowolnienia

Życiowa sprawa ubezwłasnowolnienia

„Klasyczne” ubezpieczenie grupowe na życie zawiera rozbudowany zakres ochrony dotyczący zdrowia ubezpieczonego, np. poważne zachorowania, pobyty  w szpitalu, trwałe uszczerbki na zdrowiu. Pieniądze przyznawane są po spełnieniu przesłanek wynikających z ogólnych warunków ubezpieczenia, na wniosek osoby ubezpieczonej.

Jak otrzymać środki finansowe w sytuacji kiedy ubezpieczony, ze względu na krytyczny stan zdrowia nie jest w stanie zgłosić świadczenia?

Z perspektywy ogólnych warunków ubezpieczenia, zakłady ubezpieczeń przewidują tylko jedną sytuację, w której uprawionym do otrzymania środków finansowych jest uposażony, a mianowicie śmierć osoby ubezpieczonej (bez względu na jej przyczynę). Pozostałe świadczenia dotyczą ubezpieczonego, i to on w swoim imieniu musi wystąpić  o wypłatę środków, przedstawiając odpowiednie dokumenty w tym zakresie.

W oczekiwaniu na wypłatę

Dobre ubezpieczenie na życie obejmuje swoim zakresem takie świadczenia jak  uszczerbek na zdrowiu wskutek udaru mózgu lub nieszczęśliwego wypadku wypłacany za każdy procent uszczerbku, gdzie  ww. kwoty mogą dochodzić od kilkudziesięciu do nawet kilkuset tysięcy złotych. Dodatkowo, ubezpieczony może liczyć na świadczenia za pobyt  w szpitalu (który w przypadku wypadku może trwać nawet kilka miesięcy). Wielu ubezpieczycieli przewiduje również wypłaty za wystąpienie u ubezpieczonego inwalidztwa, niezdolności do pracy, czy braku samodzielnej egzystencji (w przypadku ciężkiego udaru mózgu człowiek może już nigdy nie wrócić do sprawności sprzed choroby). Do tego dochodzą różnego rodzaju renty miesięczne, czy refundacje sprzętów rehabilitacyjnych.

Reasumując, ubezpieczony może liczyć na bardzo wysoką wypłatę, która będzie stanowiła nieodzowną pomoc przy sprawowaniu nad nim opieki i zabezpieczy jego rodzinę po utracie jednego z żywicieli.

Nieoczekiwany cykl zdarzeń

Sytuacja się komplikuje, gdy występuję taka przeszkoda, że ubezpieczony spełnia wszystkie przesłanki, ale de facto nie jest w stanie „fizycznie” sam wystąpić o świadczenie. Tyczy się to tego rodzaju zdarzeń lub wypadków w wyniku, których ubezpieczony ulega na tyle poważnym powikłaniom chorobowym jak np. udar, czy zapadnięcie w śpiączkę, że nie jest możliwe spełnienie przesłanki warunkującej skorzystanie ze świadczenia jaką stanowi wystąpienie o wypłatę osobiście, we własnym imieniu.

Kluczowym aspektem powstania problemów z realizacją świadczenia jest brak wcześniejszego umocowania osoby bliskiej, która w naszym imieniu może wystąpić do ubezpieczyciela o wypłatę środków finansowych. Niestety, rzadko który ubezpieczony  (w szczególności dotyczy to osób młodszych) myśli o takim prawnym zabezpieczeniu.  W sytuacjach kryzysowych zwykle jest już za późno na podjęcie odpowiednich działań.  Z reguły nieszczęśliwy wypadek lub udar, który spowoduje u nas utratę świadomości następuje  nagle i nie można – ani jego wystąpienia, ani jego następstw w żaden sposób przewidzieć.

Co zatem jeżeli osoba ubezpieczona nikogo uprzednio nie umocowała do wystąpienia w jej imieniu do ubezpieczyciela? Czy należne jej świadczenie przepada?

Tuszowy odcisk palca

Spośród sytuacji generujących następczo trudności w uruchomieniu potrzebnych środków z ubezpieczenia, należy wyróżnić dwie podstawowe: mianowicie – taką, w której ubezpieczony odniósł poważne obrażenia (np. paraliż), ale możliwy jest jego świadomy kontakt z otoczeniem oraz taką, w której uprawniony do świadczenia znajduje się w stanie wyłączającym komunikowanie się (np. śpiączka).

Należy zawsze ocenić czy w konkretnych okolicznościach istnieje możliwość świadomego udzielenia przez chorego umocowania do działania w jego imieniu. Jest to rozwiązanie oczywiście najprostsze pod względem prawnym. Trzeba jednak pamiętać, że jeżeli miałoby to być pełnomocnictwo ogólne, czyli umożliwiające działanie we wszelkich sprawach, kodeks cywilny dla zachowania jego ważności wymaga formy pisemnej. Ustawodawca, przewidując możliwości udzielenia umocowania także przez osoby niemogące pisać, wprowadził regulację formy złożenia oświadczenia woli w postaci tuszowego odcisku palca mocodawcy na dokumencie, a obok niego podpisu ustanowionego pełnomocnika wraz z podaniem przez niego imienia i nazwiska upoważniającego.

Negatywne konotacje pojęcia „ubezwłasnowolnienie”

W odniesieniu do ubezpieczonego przebywającego w śpiączce, istnieje możliwość skorzystania z instytucji ubezwłasnowolnienia. W doktrynie akcentuje się, iż termin „ubezwłasnowolnienie” niezbyt prawidłowo oddaje znaczenie i sens instytucji prawnej kryjącej się pod nim. Mimo iż prowadzi ona do pozbawienia zdolności do czynności prawnych, to jednak nie pozbawia człowieka woli, lecz stanowi reakcję na istniejącą już sytuację, w której występują zaburzenia przy wyrażaniu tej woli. Co więcej, w języku potocznym słowo „ubezwłasnowolnienie” ma negatywne konotacje, a nawet charakter piętnujący. Przesłanki ubezwłasnowolnienia całkowitego są następujące: ukończenie przez osobę, która miałaby podlegać ubezwłasnowolnieniu 13 roku oraz okoliczność, że osoba ta nie jest w stanie kierować swym postępowaniem. Kodeks cywilny konstytuuje przykładowe nieprawidłowości, takie jak choroba psychiczna czy niedorozwój umysłowy, powodujące niemożność pokierowania własnym postępowaniem przez chorego. Nadto, w literaturze przedmiotu akcentuje się, iż przez niemożność pokierowania własnym postępowaniem rozumie się przede wszystkim brak możliwości dokonywania czynności prawnych w sposób świadomy i swobodny. Stan śpiączki z całą pewnością wpisuje się w dyspozycję przepisu kodeksu. Zauważyć należy jednak, że każdorazowo o ustaleniu występowania medycznych przesłanek ubezwłasnowolnienia musi decydować biegły z zakresu psychiatrii lub neurologii oraz psychologii. Dla osoby ubezwłasnowolnionej całkowicie, sąd ustanawia opiekuna. W toku postępowania, sąd może także ustanowić doradcę tymczasowego, którym jest najczęściej osoba najbliższa dla osoby, której wniosek o ubezwłasnowolnienie dotyczy. To właśnie ten doradca, który ma za zadanie chronić osobę jak i mienie ubezpieczonego, może spełnić kluczową rolę w skutecznym uruchomieniu środków z polisy. Najistotniejszy jest jednak fakt, iż ubezwłasnowolnienie, zwłaszcza całkowite, jest tak daleko idącą ingerencją w sferę praw i wolności człowieka, że stosowane winno być wyjątkowo, w wypadkach, gdy nie ma możliwości ochrony osoby chorej w inny sposób.

Postulaty de lege ferenda

Mając na uwadze zawiłość regulacji oraz czas trwania postępowania, należałoby rozważyć wprowadzenie do ustawodawstwa prostszego mechanizmu pozwalającego na wszczęcie procesu likwidacji szkody dla osoby potrzebującej środków. Wszak ma to służyć wyłącznie dobru i słusznemu interesowi ubezpieczonemu.

artykuł opublikowany w tygodniku Gazeta Ubezpieczeniowa nr 50/2023 (1275)

Emilia Sobierajska

radca prawny, broker ubezpieczeniowy
Inter-Broker

Mateusz Narzyński

specjalista ds. ubezpieczeń grupowych, broker ubezpieczeniowy
Biuro Ubezpieczeń na Życie Inter-Broker

POWRÓT
Baner - Ubezpieczenia dla rolnictwa – kilka słów o dotowanym ubezpieczeniu upraw rolnych Baner - Ubezpieczenia dla rolnictwa – kilka słów o dotowanym ubezpieczeniu upraw rolnych

Ubezpieczenia dla rolnictwa – kilka słów o dotowanym ubezpieczeniu upraw rolnych

W branży rolnej druga połowa roku jest związana z intensywnymi pracami polowymi, kiedy to następuje zbiór plonów i jednocześnie sporo działań ukierunkowane jest na wysiew upraw ozimych oraz ich pielęgnację. Czas ten jest ważny również z ubezpieczeniowego punktu widzenia.

Trwa jesienny sezon ubezpieczenia upraw, a ubezpieczyciele zachęcają producentów rolnych do zawierania polis dotowanych z budżetu państwa, które w zamierzeniu mają zapewnić ochronę roślin, a więc rolnego biznesu, przed następstwami trudnych do przewidzenia różnych zjawisk pogodowych. Ważne jest, aby uprawy były chronione w sposób gwarantujący wypłatę odszkodowania w wysokości pozwalającej na utrzymanie ciągłości działalności, w tym pełne pokrycie utraconych zysków czy też zwrot poniesionych kosztów. Na znaczeniu nabierają także proponowane rozwiązania, biorąc pod uwagę, że dotowane ubezpieczenie precyzuje z jednej strony ustawa o ubezpieczeniu upraw rolnych i zwierząt gospodarskich, obowiązująca ze zmianami od 2005 roku, a z drugiej towarzystwa ubezpieczeniowe na podstawie własnych ogólnych warunków, ale skonstruowanych z uwzględnieniem zapisów ustawy.

Dotowane – to znaczy jakie?

Czy dotowane ubezpieczenie spełnia faktyczne potrzeby rolnictwa? W tym kontekście warto zwrócić uwagę, że wspomniana ustawa, definiując ryzyka objęte ubezpieczeniem, ma bardzo duży wpływ na kształt dotowanej polisy. W drodze rozporządzeń ustalone zostają natomiast wysokości dopłat do składek oraz maksymalne sumy ubezpieczenia na jeden hektar obowiązujące w danym roku. Dopłaty są określane procentowo. Od 2016 roku wynoszą 65% składki, wcześniejszy poziom to 50% – w tym zakresie należy uznać, że wsparcie państwa jest wysokie. Odrębną sprawą jest realność pokrycia ubezpieczeniowego w kwestii samych ryzyk obejmowanych polisą, gdzie ubezpieczyciele wykorzystują terminologię wskazaną w ustawie. Na dużą uwagę zasługują podane przez ustawodawcę okresy odpowiedzialności dla części zdarzeń, dla przykładu ujemne skutki przezimowania są ubezpieczane w okresie od 1 grudnia do 30 kwietnia, przymrozki wiosenne od 15 kwietnia do 30 czerwca. Niewątpliwe jest globalne ocieplanie klimatu, a co za tym idzie, stopniowe przesuwanie się fenologicznych pór roku i wynikające z tego między innymi wcześniejsze zakończenie zimy skutkujące szybszym rozpoczęciem przez rośliny wiosennej wegetacji. Wszystko to wpływa na tempo wchodzenia roślin w kolejne fazy rozwojowe. Efekt? Sztywne ramy czasowe, dla niektórych ryzyk, wykazują coraz większe odchylenia względem rzeczywistych okresów, kiedy uprawy mogą być zagrożone wystąpieniem poszczególnych szkód. W przypadku przymrozków wiosennych i tradycyjnych upraw, szczególnie istotne stają się plantacje rzepaku, gdzie kwitnienie przed 15 kwietnia nie jest objęte ubezpieczeniem. W części towarzystw są dostępne klauzule rozszerzające ryzyko przymrozków wiosennych o szkody powstałe od 21 marca, ale w takim przypadku rekompensata jest limitowana, co powoduje, że interes producentów rolnych zostaje zabezpieczony w niewielkim stopniu. Inną okolicznością jest coraz częstsze występowanie suszy, lecz konstrukcja tego ryzyka jest niekorzystna dla rolników, oraz wyłącznie część towarzystw oferuje takie ubezpieczenie. Ustawa, i w podobnej treści ogólne warunki, wskazuje że w przypadku suszy zakład ubezpieczeń ponosi odpowiedzialność, jeżeli szkody w plonie głównym wyniosą co najmniej 25% – taki warunek wyklucza z ochrony straty o mniejszych rozmiarach. Zastosowanie ma równolegle franszyza redukcyjna w wysokości 20%, 25% lub 30% sumy ubezpieczenia – i ten zapis podlega dyskusji, ponieważ w praktyce zwykle przyjmuje się, że franszyza liczona jest od wartości szkody. Kontrowersyjna jest tak samo wysokość redukcji odszkodowania aż o kilkadziesiąt procent.

Coś pozytywnego?

Nie można przy tym kategorycznie stwierdzić, że w ubezpieczeniach dotowanych przeważa negatywny wydźwięk. Dotychczas następowały też zmiany w dobrym kierunku, jak wzrost dopłat do 65% składki, rozbudowa katalogu podmiotów uprawnionych do dotowanego ubezpieczenia, podwyższenie puli środków przeznaczanych corocznie na dopłaty czy zwiększenie liczby towarzystw oferujących ten rodzaj ubezpieczeń. Jeszcze około dziesięć lat temu na rynku działały trzy towarzystwa, w których można było nabyć dotowaną polisę uprawową, obecnie jest to aż ośmiu ubezpieczycieli. Już sam ten fakt decyduje o tym, że wzrasta konkurencyjność ofert, tu kluczową funkcję pełni broker ubezpieczeniowy, który mając szeroką wiedzę oraz doświadczenie, jest w stanie negocjować i zarekomendować swoim klientom najlepsze rozwiązania.

Co dalej?

Pomimo dopłat do składek dane pokazują, że spora grupa producentów rolnych nie ubezpiecza upraw lub zawiera polisy w ograniczonym albo tylko minimalnym zakresie. Od dawna pojawiają się postulaty przebudowy dotowanego systemu ubezpieczeń, jak chociażby rozszerzenie wykazu upraw objętych dopłatami o rośliny coraz chętniej i na większą skalę uprawiane w naszym kraju bądź bardziej liberalne podejście do sum ubezpieczenia, które wskazywane w formie rozporządzenia nie zawsze odzwierciedlają gospodarcze trendy i ceny. Te i inne czynniki wymuszają konieczność wprowadzenia w ubezpieczeniach rolnych elastyczności, która pozwoli bieżąco reagować na pojawiające się zmiany rynkowe i oczekiwania branży rolnej oraz tym samym przyczyni się do zwiększenia powszechności posiadania polis. Niezależnie jednak od wad i potrzeby zmian, system funkcjonujący obecnie proponuje dla rolnictwa określone możliwości na zabezpieczenie upraw przed skutkami najczęściej pojawiających się zjawisk atmosferycznych i mimo wszystko ciągle ważne znaczenie ma popularyzacja ubezpieczeń, także z wykorzystaniem opcji komercyjnych, które są odpowiedzią wobec nie wszystkich, ale wybranych mankamentów ubezpieczenia dotowanego.

artykuł opublikowany w tygodniku Gazeta Ubezpieczeniowa nr 40/2023 (1265)

Łukasz Reszczyński

broker ubezpieczeniowy w Biurze Obsługi Klientów Strategicznych
Inter-Broker

POWRÓT
Baner - APK w ubezpieczeniach grupowych to szansa czy tylko obowiązek? Baner - APK w ubezpieczeniach grupowych to szansa czy tylko obowiązek?

APK w ubezpieczeniach grupowych to szansa czy tylko obowiązek?

Ustawa z dnia 15 grudnia 2017 roku o dystrybucji ubezpieczeń wprowadziła obowiązek zbadania przed decyzją Klienta jego wymagań i potrzeb. Jak ten przepis wpływa na działalność brokera w zakresie ubezpieczeń grupowych na życie?

Najpierw teoria

            Ustawa o dystrybucji ubezpieczeń w artykule 8 ust. 1 wskazuje, że przed zawarciem umowy ubezpieczenia lub umowy gwarancji ubezpieczeniowej dystrybutor ubezpieczeń określa, na podstawie uzyskanych od klienta informacji, jego wymagania i potrzeby oraz podaje w zrozumiałej formie obiektywne informacje o produkcie ubezpieczeniowym, w celu umożliwienia klientowi podjęcia świadomej decyzji. Przepis określa kto (dystrybutor ubezpieczeń), co musi uczynić (określić wymagania i potrzeby). Inny przepis przytoczonej wyżej ustawy informuje, że dystrybutorem ubezpieczeń jest również broker ubezpieczeniowy, zatem i na nim spoczywa obowiązek przeprowadzenia analizy potrzeb (art. 4 ust. 4 ustawy o dystrybucji ubezpieczeń).

            W tym stanie rzeczy przy działalności brokerskiej pojawiają się zasadnicze pytania – czy przeprowadzać analizę potrzeb jedynie celem spełnienia obowiązku ustawowego, czy jednak oprócz poszanowania prawa, pójść dalej poświęcając czas na wypracowanie narzędzi, które pozwolą faktycznie dociec czego oczekuje od nas Klient? Zdecydowanie wybieram drugą odpowiedź.

Potem praktyka

            Z perspektywy brokera ubezpieczeniowego uważam, że mimo znacznie większej ilości produktów i klauzul, analizę potrzeb Klienta łatwiej jest przeprowadzić przy ubezpieczeniu mienia niż „grupówki”. Powód? Decyzyjność. Zarząd firmy lub wyznaczone przez niego osoby, mogą przedstawić nam wszystkie informacje potrzebne do przygotowania odpowiednich rozwiązań oraz udzielić odpowiedzi na ważkie pytania: jak zakres ryzyka produkcyjnego, logistykę, kierunki rozwoju czy założenia finansowe.

            W ubezpieczeniach grupowych na życie, najtrudniejszym zadaniem dla brokera jest zdefiniowanie samej potrzeby –  mamy do czynienia z dużą grupą ludzi, o różnym spojrzeniu na to, jaki kształt powinno mieć ICH ubezpieczenie. Na starcie pojawia się pytanie o wiek pracowników. Na każdym etapie życia oczekiwania względem zakresu ubezpieczenia będą inne. W ramach jednego pracodawcy spotykamy się z osobami pełniącymi skrajnie odmienne prace na różnych stanowiskach od operatorów maszyn, po księgowość, gdzie ryzyko związane z wykonywanym zawodem jest zupełnie inne. Ciekawym zagadnieniem jest tworzenie programów ubezpieczeniowych w ramach różnych grup zakupowych, gdzie ww. problemy powielają się w ramach kilku zakładów pracy. Bezspornie (jak zawsze) istotne są też pieniądze. Jak więc skonstruować dobre ubezpieczenie, tak aby cena nie odstraszała?

Odpowiedź? Broker

            Odpowiedzią na wszystkie wyżej wymienione pytania jest współpraca z brokerem ubezpieczeniowym w procesie przygotowywania programu ubezpieczenia dla pracowników. Obowiązkiem brokera jest mieć wypracowane narzędzia, pozwalające na precyzyjne badanie potrzeb pracowników i wskazanie odpowiednich rozwiązań produktowych dostępnych na rynku, które mogą odpowiedzieć na najbardziej skomplikowane potrzeby wymagającego Klienta. Nawet bez ustawowego obowiązku, APK jest podstawowym źródłem wiedzy dla brokera w procesie obsługi i w mojej opinii jest to niezbędny atrybut do prawidłowego wykonywania naszej pracy.

artykuł opublikowany w tygodniku Gazeta Ubezpieczeniowa nr 30/2023 (1255)

Mateusz Narzyński

specjalista ds. ubezpieczeń życiowych
broker ubezpieczeniowy

POWRÓT
Baner - Czy zmiany klimatyczne skłonią Polaków do ubezpieczania? Baner - Czy zmiany klimatyczne skłonią Polaków do ubezpieczania?

Czy zmiany klimatyczne skłonią Polaków do ubezpieczania?

Zmiany klimatyczne a zarządzanie ryzykiem ubezpieczeniowym w Polsce

Zmiany klimatu stanowią poważne zagrożenie dla cywilizacji. Od 1850 r. zaobserwowaliśmy wzrost średniej temperatury już o ponad 1 st. C, a punkty krytyczne, przy jakich może dojść do zachwiania globalnej równowagi systemu klimatycznego, to ocieplenie o niespełna 1,5 st. C. Nawet jeśli polityka klimatyczna przyniesie efekty, to pewne skutki globalnego ocieplenia są już nieodwracalne.

Opublikowany przez PIU w grudniu 2018 r. raport pt. „Klimat ryzyka” ma na celu pokazanie, jak dużą funkcję spełnia prewencja w procesie zmniejszania ekspozycji na ryzyko. To szczegółowe opracowanie ukazuje zagrożenia i korelacje między państwem a systemem ubezpieczeń w niepewnych czasach, zagrożonych klęskami żywiołowymi. Raport wieńczą kluczowe dla bezpieczeństwa i stabilizacji społeczeństwa wnioski i rekomendacje działań, które mają wspomóc zarządzanie ryzykiem.

Mądry Polak po szkodzie

Wskutek powodzi w Polsce z 2010 r. ucierpiało 24 tys. rodzin, a straty oszacowano na łącznie 12 mld zł. Tylko niecałe 13% utraconego mienia było ubezpieczone. Skąd tak niskie zaangażowanie w ochronę swoich dóbr?

Badania PIU pokazują, że 80% ankietowanych nie posiada oszczędności, które zapewniłyby im możliwość odbudowy utraconych domów lub wynajęcia nowego lokum. Dlaczego tak mało ludzi się ubezpiecza? Przyczyn jest kilka.

Po pierwsze, wiara, że w sytuacji krytycznej otrzymają pomoc od państwa (ewentualnie rodziny lub przyjaciół). Po drugie, mają przekonanie, że im się to nie przydarzy, bo klęski żywiołowe nie stanowią zagrożenia dla okolicy, w której mieszkają. Dodatkowo, wielu ludzi od pokoleń zamieszkując swój region, nie zdaje sobie sprawy ze zmian klimatycznych, a przecież ryzyko, które kiedyś mogło wydawać się niemożliwe, dziś staje się niezmiernie realne.

Aż 80% ankietowanych uważa, że każdy powinien się ubezpieczać. Ale „każdy” nie równa się „ja”. Można śmiało stwierdzić, że świadomość ubezpieczeniowa w Polsce rośnie, ale za mało jest działań i edukacji, by Polacy zrozumieli powagę zmian klimatycznych i konieczność zadbania o siebie i swoje majątki. Nie wystarczą działania ex post, niezbędna jest również prewencja.

Zarządzanie ryzykiem w kontekście zmian klimatu

Skutki ocieplenia klimatu są z każdym rokiem bardziej dostrzegalne. Coraz częstsze fale upałów i cieplejsze zimy doprowadzają do pogorszenia warunków rozwoju roślin. Krążą nad nami widma blackoutu i przerw w dostawie wody. Postępująca urbanizacja, wzrost gęstości zaludnienia w miastach, rozwój gospodarczy i szybsze bogacenie się społeczeństwa sprawiają, że to właśnie w aglomeracjach ekspozycja na ryzyko jest największa. Potrzebne jest tu zarządzanie systemowe oparte na koordynacji ubezpieczycieli i państwa w realizacji konkretnych zadań. Podstawowym i chyba najważniejszym z nich jest istotna dla budowania umiejętności oceny ryzyka prewencja i edukacja.

I tu ubezpieczyciele pełnią bardzo ważną rolę w każdym z etapów procesu zarządzania ryzykiem. Gromadząc dane dotyczące szkód oraz ubezpieczonych podmiotów i przedmiotów, dysponują bogatym zasobem wiedzy, niezbędnym do zrozumienia i identyfikacji ryzyka. Mając tę wiedzę, ubezpieczyciele premiują klientów o prewencyjnym podejściu – oferują im niższe składki.

Gdy dojdzie do szkód o znacznych rozmiarach, ubezpieczyciele, bazując na swoim doświadczeniu w ich likwidacji, stanowią główne wsparcie metodyczne dla administracji państwowej oraz finansowe dla potrzebujących.

Ostatnim etapem po wystąpieniu klęski żywiołowej jest odbudowa. Tu już większą rolę pełni państwo, które mając możliwości interwencji na rynkach budowlanych, skracając do minimum czas oczekiwania na decyzje administracyjne czy uruchamiając kredyty finansowe, może usprawnić ten proces.

W Polsce zarządzanie ryzykiem jest wciąż mało efektywne. Znaczny ciężar likwidacji szkód spoczywa na samorządach przy wciąż niskim udziale sektora ubezpieczeń. W kwestii edukacji i prewencji pozostaje wciąż wiele do zrobienia.

Rekomendacje

Przy postępującym rozwoju gospodarczym konsekwencje zjawisk pogodowych będą wywoływać coraz większe straty, nawet jeśli ich siła pozostanie taka sama. Raport PIU zawiera rekomendacje dotyczące wspólnej strategii uwzględniającej rolę administracji, samorządów i sektora prywatnego. Strategia powinna być oparta na następujących założeniach:

  • powstrzymanie dalszego wzrostu ekspozycji przejawiającej się wzrostem liczby mieszkańców i majątków, z większym wyczuleniem na tereny zalewowe i osuwiskowe, a także zaprzestanie działań doraźnych i zastąpienie ich wypracowanymi, efektywnymi pod względem kosztów i korzyści rozwiązaniami;
  • stworzenie lokalnych planów zarządzania ryzykiem wspólnie z mieszkańcami, sektorem przedsiębiorstw i organizacjami pozarządowymi;
  • analiza przez ustawodawcę aktualnych przepisów i innych czynników mających wpływ na jakość oraz zasięg obowiązujących planów zagospodarowania przestrzennego oraz odpowiednie finansowanie takich działań;
  • wzrost nakładów na działania informacyjne i edukacyjne;
  • wypracowanie systematycznego i spójnego podejścia do gromadzenia danych statystycznych, które umożliwią odpowiednią ocenę szkód oraz wyciągnięcie wniosków z tych statystyk;
  • większa integracja działań i usprawnienie obiegu informacji między instytucjami rządowymi, podmiotami prywatnymi i środowiskiem naukowym.

Najważniejszym, ostatnim założeniem tej strategii, jest bezwzględna konieczność opracowania planu postępowania z ryzykiem na poziomie całego kraju. Plan będzie zawierał rozpoznanie ryzyka katastrof, a także przedstawiał dostępne zdolności administracyjne, finansowe i techniczne z uwzględnieniem priorytetów i kluczowych zadań.

artykuł opublikowany w tygodniku Gazeta Ubezpieczeniowa nr 24/2023 (1250)

Monika Markuszewska

broker ubezpieczeniowy w Biurze Obsługi Klientów Strategicznych

POWRÓT
Baner - Orkiestra płaci, a ubezpieczyciele grają dalej Baner - Orkiestra płaci, a ubezpieczyciele grają dalej

Orkiestra płaci, a ubezpieczyciele grają dalej

31 finał WOŚP zagrał pod hasłem „Chcemy wygrać z sepsą!”. Ostatniego dnia marca orkiestra ogłosiła ostateczny wynik zbiórki – 243 259 387,25 zł.

Skąd pomysł aby zająć się akurat tym schorzeniem?

Sztab WOŚP powołuje się na dane WHO, z których wynika, że na sepsę w 2017 roku zachorowało na świecie prawie 50 milionów ludzi, a 20% z nich zmarło. To tak jakby codziennie znikało Zakopane. Problem jest poważny, a sama choroba nie jest zbyt często wymieniana jako potencjalne zagrożenie dla naszego zdrowia. Dlaczego tak ciężko jest ją wyleczyć? Powodem jest gwałtowność „rozlewania się” stanu zapalnego po całym ciele. Najważniejsze przy leczeniu sepsy jest jej wykrycie we wczesnym stadium (m.in. na to WOŚP zbierała fundusze), oraz jak najszybsze podanie antybiotyków.

Mnie nie dotyczy

Trudno jest oszacować ryzyko ubezpieczeniowe związane z zachorowaniem na sepsę. Nie ma tu powiązania z chorobami dziedzicznymi, stylem życia, czy czynnikami, które są brane pod uwagę przy taryfikacji ofert grupowego ubezpieczenia na życie – specyfika zakładu pracy, czy wykonywany zawód. Ofiarami sepsy są w przeważającej większości osoby po skomplikowanych operacjach chirurgicznych, pacjenci z osłabioną odpornością po przeszczepach narządów, kobiety po porodach lub ofiary wypadków samochodowych. Jednakże do poważnego zakażenia może dojść również od spraw pozornie błahych, jak usunięcie zęba czy zapalenie ucha.

Jak ubezpieczenie grupowe na życie może pomóc?

Ubezpieczyciele życiowi posiadają w swojej ofercie ryzyko zachorowania na sepsę przy ochronie związanej z poważnymi chorobami ubezpieczonego. Z punktu widzenia brokera ubezpieczeniowego, który stara się dobrać dla Klienta jak najlepszą ochronę, problemem może okazać się sam fakt, że większość towarzystw posiada zachorowanie na sepsę tylko w rozszerzonych katalogach poważnych zachorowań. Dla takiej ochrony należy wykupić szerszy zakres ciężkich chorób, co oczywiście rzutuje na składkę. Należy sobie zatem zadać pytanie, czy choroba która uznawana jest za jednego z głównych „morderców” nie powinna znaleźć się w podstawowej ochronie ubezpieczeniowej, obok takich schorzeń jak nowotwory, udary czy zawały.

Diabeł tkwi w szczegółach.

Kolejny problem stanowi ilość różnic między definicjami sepsy w OWU. Pierwszym rzucającym się w oczy kryterium, od którego zależy wypłata świadczenia, jest sama przyczyna jej wystąpienia.

Prawie 80% przypadków sepsy jest spowodowanych bakteriami. W konsekwencji niektóre towarzystwa ograniczają swoją definicję przyczyny zachorowania jedynie do tego czynnika. Co więc w sytuacji kiedy sepsę u ubezpieczonego wywołają wirusy lub grzyby? Pracownik ubezpieczony w firmie z tak wąską definicją, będący np. na wyjeździe służbowym w Afryce Zachodniej, u którego sepsa zostanie spowodowana gorączką krwotoczną wywołaną przez wirusa Ebola, może się zdziwić.

Różnice w definicjach skupiają się też na takich aspektach, jak ilość zarażonych organów (niektórzy płacą za jeden inni za dwa i więcej), dla niektórych towarzystw wystarczające jest poświadczenie ze szpitala, a dla innych musi być to oddział intensywnej terapii.

Płacą czy nie płacą?

Reasumując, jako osoby zajmujące się ubezpieczeniami na życie, powinniśmy szkolić siebie i Klientów z wiedzy na temat chorób, które najczęściej mogą nam zagrażać, a jak pokazuje omawiana choroba, nie zawsze wszystko jest jasne i oczywiste. Natomiast ubezpieczyciele mogliby z sepsy zrobić standard w swojej ofercie.

artykuł opublikowany w tygodniku Gazeta Ubezpieczeniowa nr 18/2023 (1244)

Mateusz Narzyński

specjalista ds. ubezpieczeń życiowych
broker ubezpieczeniowy

POWRÓT
Baner - Broker – profesjonalny doradca posiadający czarodziejskie moce Baner - Broker – profesjonalny doradca posiadający czarodziejskie moce

Broker – profesjonalny doradca posiadający czarodziejskie moce

Za nami I kwartał 2023 r., tymczasem wciąż niezmiennie w branży brokersko-ubezpieczeniowej dominuje tematyka prawidłowego, czyli adekwatnego do istniejących warunków makroekonomicznych usta­lania wysokości sum ubezpieczenia. Operat szacun­kowy, niedoubezpieczenie, zasada proporcji, klau­zula leeway – wydaje się, że terminy te na stałe „weszły” do powszechnie używanej nomenklatury ubezpieczeniowej. Prawie każdy obecnie zdaje sobie sprawę, że zadeklarowana wartość ubezpieczenia nie zawsze oznacza satysfakcję na poziomie likwidacji szkody, czyli w momencie, kiedy urzeczywistnia się tak naprawdę sens i cel ubezpieczenia. Świa­domość w tym przedmiocie istnieje, i co ważniejsze – rośnie. Jednakże, sama świadomość klientów to za mało. Pomimo usilnych prób brokerów wprowadzania coraz to ciekawszych rozwiązań, sprowadzających się do powstania wysublimowanej rywalizacji, jaki rodzaj kalkulatora albo inne narzędzie zaoferować potencjalnemu klientowi podczas akwizycji, niestety – statystki są porażające. Dla przykładu, według zestawienia prezentowanego przez Ergo Hestię wynika, iż ok. 24% klientów decy­duje się na podniesienie sum ubezpieczenia na poziomie 0-5%, podobny odsetek czyni to do pułapu 5-10%, gdy jednocześnie jedynie 2% klientów dokonuje indeksacji sum ubezpieczenia, podnosząc je o 45-50%. Na podstawie rozmaitych wskaźników cen katalogowych, w tym chociażby SEKOCENBUDU wiemy doskonale, że wartości odtworzenia niektó­rych obiektów budowlanych wzrosły o 30% i więcej.

Z czego to wynika, skoro wszyscy bombardowani jesteśmy przykładami niedoubezpieczenia, konsekwencjami zastosowania przez ubezpieczy­cieli zasady proporcji czy wreszcie – dotychczas sprawdzonymi meto­dami szacowania kosztów odtworzenia uszkodzonego mienia. Odpo­wiedź jest nadzwyczaj prosta. Brak środków finansowych na tego typu zabiegi. Wybierając niejako „mniejsze zło”, klienci preferują ubezpieczenie na dotychczasowym poziomie, niż poszukiwać kosztownych rozwiązań, skutkujących często koniecznością rezygnacji z niektórych produktów ubez­pieczeniowych lub ochrony niektórych ryzyk.

Dlatego też konieczne jest spojrzenie na cały proceder szerzej – uwzględ­niając słuszny interes wszystkich stron, w tym nade wszystko bezpieczeń­stwo samego klienta.

Jak zatem pomóc klientom wypracować satysfakcjonujące rozwiązanie w sytuacji istnienia nierzadko barier nie do przeskoczenia?

Otóż, z jednej strony należałoby pochylić się nad wypracowaniem wspól­nego stanowiska w zakresie stosowania przez zakłady ubezpieczeń bardziej rutynowo swoistego benefitu z tytułu zwiększania wartości dekla­rowanych sum ubezpieczenia – niższych stawek. Zabieg ten przyniósłby bez wątpienia wielostronne korzyści. Po pierwsze, klienci nie doświad­czaliby rozczarowania, otrzymując znacząco zaniżone odszkodowania (tudzież odszkodowania wyliczone zgodnie ze sztuką, lecz nie na pożą­danym przez nich poziomie), równocześnie płacąc za ten „komfort” składkę w akceptowalnej wysokości. Po wtóre, zakłady ubezpieczeń finalnie odnotowałyby wyższy przypis składki.

Z drugiej strony zaś, broker ubezpieczeniowy obecnie, wychodząc naprzeciw potrzebom klienta, powinien wejść w rolę magika, który zapro­jektuje program ubezpieczeniowy na poziomie zapewniającym najwyższe możliwe pokrycie ubezpieczeniowe za najniższą możliwą cenę. Służą temu nie tylko popularne klauzule prewencyjnej oraz przezornej sumy ubezpieczenia i nadmienionej już leeway, lecz również zapisy w przed­miocie wprowadzenia dodatkowych limitów, umożliwiających odtworzenie mienia do stanu sprzed szkody, ale przy zastosowaniu aktualnych zasad sztuki budowlanej, zmienionej konstrukcji czy technologii odbudowy.

artykuł opublikowany w Miesięczniku Ubezpieczeniowym tom 20 nr 5 maj 2023 (ISSN 1732-2413)

Emilia Sobierajska

radczyni prawna
broker ubezpieczeniowy

POWRÓT